



Powtórki Karkonoszy
Od wielu lat jeżdżę z żoną na weekendy w Karkonosze. Bardzo nam przypadło do gustu wędrowanie po tych samych szlakach o różnych porach roku. Nie używamy nawet map. Lubimy jesienny Karpacz, gdy droga na Łomniczkę mieni się kolorami, a wracamy w dół do Wilczej Poręby często nie widząc pod kolorowym dywanem wąskiej ścieżki nad brzegiem wartkiego potoku. Powrót do centrum tylko przez bukowy las na szlaku zielonym. W tym mieście pierwszy raz sie zobaczyliśmy. Nasz Ośrodek Doradztwa organizował konferencje na której była moją obecna żona. Podwójny sentyment mamy również do innego miejsca, a jest nim Szklarska Poręba. Zawsze mnie radują niewielkie stoki w Szklarskiej Porębie Dolnej i Średniej. Pokryte dziewiczym śniegiem z wierzchołkami zalesionymi. Przecinanie śniegu nartami śladowymi, dawało satysfakcje, że nikt jeszcze przed nami, tam tej zimy nie był. Wiosenne spacery po tych samych wzgórzach i łąkach z trawa po kolana, było zawsze bardzo przyjemne dla takich mieszczuchów jak my.